wtorek, 7 maja 2013

Czarna dupa i kajmakowy krem z koziego mleka

Jak jestem w czarnej dupie, jak mi źle. Nie tak tragicznie, że świat się kończy, ale tak: no jak to tak? tak mnie można potraktować? zażalenie do losu?  Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to herbatka i coś dobrego. A dupa rośnie...
Czarna czekolada jest dobra, ale nie ukoi mojego ego. Dziecko we mnie potrzebuje słodyczy, mlecznej i czekoladowej. Otulenia aksamitem smaku.
A dupa rośnie...
Poza tym czasem obiecuję sobie, że przez jakiś czas nie będę sobie pozwalać. Bo... tak naprawdę oponki w pasie a nie dupa rosną. Żadne tam: jesteś tego warta, przecież to Cię pocieszy, no wolno Ci przecież. Kręcę się nerwowo, sama herbatka nie koi, jestem twarda. Mój umysł podstępny podsuwa kolejną pokusę: naleweczkę. O nie, nie ma tak. Żadne alkohole w spadku nastroju, wystarczy mi mój problem z białą czekoladą. Tu na szczęście jestem odporna.
Ale jak dalej źle? Przytulić misia? (może sobie jakiegoś kupię). Włożyć ciepłą piżamkę, szlafroczek i skarpety. Zaopatrzyć się w pudło chusteczek i... obejrzeć melona. Albo przeczytać. Spłakać się jak norka z cudzego smuteczku. Jeszcze lepiej zakończonego cudownym dobrym zakończeniem (choć to na zdrowy rozum trochę denerwuje) Może pomoże? Otuli aksamitem miłosnej historii i nie trzeba będzie aksamitu smaku?


Krem kajmakowy z mleka koziego z solą

składniki:
  • 1/2 litra mleka koziego
  • 1 laska wanilii
  • 2 szklanki cukru
  • 100 g masła
  • 1/4 łyżeczki soli
Mleko wlać do garnka. Wanilię przeciąć wzdłuż na pół, wyskrobać z niej ziarenka, wrzucić wszystko do mleka. Mocno podgrzać (prawie do wrzenia, ważne by nie wykipiało). Dodać cukier, mieszając rozpuścić. Gotować mieszając aż zgęstnieje. Na małym ogniu. Trwa to parę godzin. Ma się kropla nie rozlewać. Wyjąć duże kawałki wanilii. Wsypać sól, rozmieszać. Chwilę wystudzić. Dodać masło, ucierając drewnianą łyżką. Jeszcze ciepłe przełożyć do wyparzonych słoików. Najlepiej małych. Zakręcić. Oby się zamknęły.
Cukier jest tu konserwantem. To długo się nie zepsuje. Tyle że jak się dobrze zamkną, to dla mnie jest argument, że szkoda otwierać, bo zaraz trzeba będzie całość zjeść. Jak są nie zassane, to zawsze można łyżeczkę uszczknąć. A potem następną. I kolejną.

 
A dupa rośnie...


Czas na piknik z home&you - półmetek!

Dosyć smutasów. Lecę na piknik do Księżycowego Królika. Fajnie, że w tym roku znowu zaprasza! Zabiorę słoiczek kremu. Może nie tylko mnie zasmakuje?

2 komentarze:

  1. Spodobała mi się ta ' czarna dupa ' :D, ale spokojnie!.
    Każdy ma chwilowe załamania, ja też. Będzie dobrze;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tych chwilowych załamań było jak najmniej, prawda? Z drugiej strony takie, które dają się uleczyć obejrzeniem lub przeczytaniem łzawego melona, nie są groźne na szczęście ;). Pewnie, że będzie dobrze.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...