Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 października 2013

Ciastka z jabłkami i cynamonem

Jesienny sezon na jabłka. Antonówki, kosztele, szara reneta. Kwaskowate, aromatyczne, świetne we wszelkiego rodzaju wypiekach. Pysznych szarlotkach. Ale nie tylko. Też w ciasteczkach.
Lubię je. Wyjmuję masło, by zmiękło. Odważam, odmierzam, przygotowuję resztę składników. A potem tylko po kolei dorzucam do misy miksera. Fajnie. Kopczyki ciasta na blachę, piekarnik, posypać cukrem pudrem i... no niestety, trzeba poczekać, by nie poparzyć palców i języków.
Jabłko i cynamon. Lubię ten duet...szczególnie w towarzystwie herbaty.


Ciastka z jabłkami i cynamonem

składniki:
  • 4 średnie jabłka (ok. 550 g)
  • 250 g masła
  • 125 g cukru
  • 400 g mąki pszennej
  • 4 jajka
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżki cukru waniliowego 
  • cukier puder do posypania
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (jeśli z termoobiegiem, gdy bez niego - do 200 stopni).
Jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić w nie za dużą kostkę. Przełożyć do miski, zasypać 1 łyżką cukru waniliowego i 1łyżeczką cynamonu.
W misce utrzeć masło. Dodać po łyżce cukier pomieszany z 1 łyżką cukru waniliowego i 1 łyżeczką cynamonu. Następnie stopniowo jajka. Dalej ucierając  dodać partiami mąkę. Wymieszać z jabłkami pokrojonymi w kostkę.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Nakładać łyżką kopczyki ciasta o wysokości 1-1,5 cm  zachowując odstępy (ciastka trochę się rozpływają podczas pieczenia). Bardzo wygodnie jest posłużyć się małą gałkownicą do lodów. Piec 20 minut. Studzić na kratce. Można posypać cukrem pudrem.


Ciasteczka są najlepsze tego samego dnia, aczkolwiek można je przechowywać przez parę dni np. w puszce. Wcale nie wymagają kwaśnych jabłek. Dobre są też z innymi gatunkami, nie tylko z tymi wymienionymi na górze. Tylko jeśli użyje się słodkich jabłek, to przed posypaniem cukrem pudrem warto sprawdzić, czy nie są wystarczająco słodkie.
Mi wyszły 3 blachy ciasteczek, ale ich ilość zależy od tego, jak duże kopczyki się robi.

Przepis znaleziony na cincin. Piekę je od lat i bardzo nam smakują.

Jabłko z cynamonem

poniedziałek, 23 września 2013

Bawarskie ciasto z jabłkami i serem

Byliśmy z małżonem gdzieś. W sumie nieważne gdzie, ale w serwisie internetowym znaleźliśmy miejsce, gdzie spaliśmy i chcieliśmy zostawić opinię. Mieliśmy do wyboru wpisać ją jako: młoda para, starsza para, rodzina z dziećmi. Ekstra. Dzieci zostawiliśmy w domu, czasem dobrze jest do siebie trochę zatęsknić. To co wybrać: starsza czy młoda para? Młoda to jest moja córka, a starsza moja mama (choć jak dla mnie wcale się nie wydaje). Ja dokładnie po środku. Co wybrać, co wybrać? 
Szliśmy w dzień powszedni trzymając się za ręce. No i sensacja. Ktoś znajomy nas zobaczył. Fajna sensacja, ciepła, ale jednak zdziwienie. Bo jak to? Po tylu latach razem można iść trzymając się za ręce? No jeszcze ostatecznie na starość uchodzi, na emeryturze. Wtedy się mówi: o jaka malownicza para, jak oni potrafili zachować do siebie ciepłe uczucia. Ale w pogoni życia, miotając się między pracą a dziećmi, tak mieć czas i chęć na trzymanie się za ręce?????
Zdarza nam się. Lubimy. Na szczęście nie za często, więc i rutyną i nudą się nie staje.
Tak samo rutyną nie są pieczone przeze mnie ciasta. Nie u nas niedzielne placki, o nie. Gdyby był taki zwyczaj, to moja figura za bardzo zbliżałaby się do figury (niestety tylko matematycznie) idealnej - kuli. Jednak czasami przychodzi chęć. Przemożna. I wtedy piekę. I jest pysznie.


Bawarskie ciasto z jabłkami i serem.


składniki na tortownicę o średnicy 24 cm:
  • spód:
    • 100 g masła + do wysmarowania formy
    • 1 szklanka mąki pszennej 
    • 4 łyżki cukru
    • 1 łyżka cukru waniliowego
  • warstwa serowa:
    • 200 g twarogu
    • 2 jajka
    • 3,5 łyżki cukru
    • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • wierzch jabłkowy:
    • 4 naprawdę kwaśne jabłka (antonówki, kosztele)
    • 4 łyżki cukru
    • 1 łyżeczka cynamonu
    • garść płatków migdałowych do posypania
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (piekę z termoobiegiem, bez niego trzeba zwiększyć temperaturę do 190 stopni).
Wysmarować tortownicę. Mąką i cukier posiekać z masłem (można to robić nożami na stolnicy, można w malakserze). Wsypać powstałe okruszki do formy i wylepić dno i ścianki do wysokości ok. 1 cm. Podpiec przez 10 minut (nie musi się przyrumienić). Lekko wystudzić.
Jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić na cieniutkie plasterki. Wymieszać z cukrem pomieszanym z cynamonem.
Ser zmiksować z jajkami i cukrem (robię to w malakserze). Wylać na podpieczony spód. Na nim ułożyć plasterki jabłek. Posypać płatkami migdałowymi. 
Piec ok. 40 - 50 minut. Jeśli jabłka zaczną się za bardzo przypiekać, przykryć folią aluminiową.



Bawarskie ciasto z jabłkami i serem można jeść na gorąco, na ciepło i po wystudzeniu. Sama nie wiem, która wersja mi najbardziej smakuje. Chyba ta po wyjęciu z pieca, gdy nie można się doczekać i parzy palce. Wszystkie jednak są godne polecenia.
Używam sera białego półtłustego. W przepisie Bajaderki jest 225 g, ale w zależności od tego w jakim opakowaniu kupię, daję 200 g (i 3,5 łyżki cukru) albo 250 g (i 4 łyżki cukru). Obie wersje wychodzą smaczne.
Czasem pomijam płatki migdałowe i też jest pysznie. 
Przepis podpatrzony u Bajaderki. To mówi samo za siebie :).



Jabłko z cynamonem

niedziela, 27 stycznia 2013

Racuszki z jabłkami mojej babci.

 
 
Styczeń. Dzień babci, dzień dziadka. Moje dzieci robią laurki, biegną z życzeniami, całuskami i serdecznościami. 
A ja się zamyślam, wspominam.
Moich dziadków nie ma już na tym świecie. Żyją w moich wspomnieniach. Ciepłych i wspaniałych. Już do nich nie tęsknię, ale w przedziwny sposób nadal są mi bliscy.
Babcia Oleńka gotowała przepysznie. Wyczarowywała smakołyki mimo pustek w sklepach. Rozpuściła (razem z mamą) mnie i stałam się smakoszką. Nie, wcale nie marudą. Po prostu w momencie, gdy miałam do wyboru jeść niesmacznie i zacząć gotować - zaczęłam gotować. Gdy wyjeżdżałam, w domu nie paliłam się do gotowania i pieczenia. Za to już w liceum lubiłam sobie poczytać o jedzeniu. Pospisywałam też babcine przepisy, nawet na rzeczy najprostsze, by ocalić je od zapomnienia. Za mało, ale zawsze. 
Może dlatego spotkał mnie niesamowity zaszczyt. Babcia podarowała mi książki kucharskie ocalałe z jej przedwojennego życia. Tym bardziej cenne, że niewiele rzeczy nie zniknęło w zawierusze porzucania domu przez dziadków.


Tym cenniejsze, że z notatkami pisanymi przez jej mamę, z dedykacją napisaną przez jej babcię. Nie wszystko potrafię odczytać, ale ogarnia mnie niesamowite wzruszenie, gdy przeglądam te książki i natrafiam na odręczne zapiski.
Takie też wzruszenie ogarnęło mnie, gdy przeglądając książkę znalazłam przepis z czyimiś zmianami (prababci?), w którym rozpoznałam protoplastę przepisu na racuszki mojej babci. Racuszki, które smażyła moja prababcia, potem babcia, mama, teraz smażę też ja. Pewnie moje dzieci też będą to robić, bo lubią je niezmiernie. Jak babcia, mama i ja. Niesamowite!


Racuszki z jabłkami

składniki:
  • 3 duże jajka (najlepiej od kur z wolnego wybiegu)
  • 1 szklanka mleka
  • szczypta soli
  • 3 łyżki cukru
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 2 duże lub 3 średnie, kwaskowate jabłka
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypania
Jajka umyć. Rozdzielić żółtka i białka. Do żółtek dodać cukier, sól i trochę więcej niż połowę mleka. Wsypywać mąkę mieszając trzepaczką rózgową. Gdy nie będzie już grudek, dolać resztę mleka i dokładnie rozmieszać. Odstawić.
Jabłka umyć, obrać. Usunąć gniazda nasienne. Najlepiej takim ustrojstwem do usuwania ich ze środka bez rozcinania owocu. Jabłka pokroić na plastry o grubości mniej więcej 1/2 cm. 
Ubić sztywną pianę z białek. Wymieszać z odstawionym ciastem. Rozgrzać patelnię, wlać do niej 2-3 łyżki oleju. Wrzucać kawałki jabłka do ciasta, obtaczać je w nim i smażyć na średnim ogniu na złoty kolor najpierw z jednej, potem z drugiej strony. Uważać, żeby się nie przypaliły. Odkładać na ręcznik papierowy, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Posypywać cukrem pudrem. Zajadać ze smakiem.


Najlepsze są oczywiście tuż po usmażeniu, ale jeśli się zdarzy, że zostaną, to zimne też są zjadane z miłą chęcią. Nigdy nie zostały wyrzucone. 
Dodawanie na początku części mleka, a po rozmieszaniu mąki reszty ma na celu ułatwienie uniknięcia grudek. Naprawdę pomaga. Ciasto można mieszać widelcem czy łyżką, ale użycie do tego trzepaczki rózgowej upraszcza całą sprawę :).
Jabłka najlepiej pokroić na krążki, ale jeśli nie ma się ustrojstwa do wycinania ogryzków, spokojnie można pokroić na mniejsze części, wymieszać całość z ciastem i łyżką nakładać na patelnię porcje z kawałkami jabłka.
Jeśli zabraknie kawałków jabłka, a jest jeszcze ciasto, to warto mieć zapasowy owoc i szybko go obrać i pokroić. Można też usmażyć placuszki bez nadzienia - też są dobre, ale jednak trochę mniej.
Niestety nie udało mi się usmażyć ich bez tłuszczu (może mam kiepską patelnię ?), trochę oleju wchłaniają i przed nałożeniem kolejnej porcji go uzupełniam. Na pewno zużywam więcej niż 2-3 łyżki.



Ten post spodobał się organizatorce akcji i dostał nagrodę. Hurra! Dziękuję Moniczko.

piątek, 28 września 2012

Suszone jabłka.


Pamięć. Zastanawialiście się nad nią? Im jestem starsza, tym częściej spotykam się z tym, że pamiętam co innego niż inni. Niby byliśmy w tym samym miejscu, mieliśmy podobne przeżycia, a w mojej głowie zostały inne wspomnienia niż w głowach moich znajomym. Kolejny fakt, który ostatnio sobie uświadomiłam, to to, że pamiętam chwile. Nie jakiś ciągły czas, tylko obrazki z przeszłości.
Jednym z takich obrazków pielęgnowanym przez pamięć jest mój dziadziuś suszący jabłka. Siedziałam koło niego, a on zapewne coś mi opowiadał i przygotowywał owoce do suszenia. Pracowicie, przy pomocy scyzoryka kroił je na plasterki, wykrawając wcześniej gniazda nasienne. Potem układał na tacach na kaloryferze. Gdy wyschły, przekładał do płóciennego worka wiszącego na gałce kaloryfera. To kolejny obrazek: duży, ciemny kaloryfer i wiszący obok niego jasny płócienny worek, a w nim suszone jabłka. Pamięć zawiodła: nie wiem, co się później z nimi działo. Zresztą to nieważne... Dwa pierwsze są tak malownicze, że i tak je z przyjemnością chowam w zakamarkach mojej głowy.
Też czasem suszę jabłka. Zazwyczaj wtedy, gdy mam ich za dużo i muszę jakoś przerobić. Wychodzi pyszna, zdrowa przegryzka. Robi furorę, gdy ktoś wpada z niezapowiedzianą przelotną wizytą i dostaje obok aromatycznej herbaty suszone przeze mnie owoce.
Moje kaloryfery nie są takie potężne, jak te w domu dziadków. Żadna taca by się na nich nie utrzymała. Poza tym teraz jeszcze są zimne. Suszę owoce w piekarniku. No i nie wykrawam gniazd nasiennych. Jabłka wyglądają bardziej malowniczo.


Suszone jabłka
składniki:
  • jabłka
  • sok z cytryny zmieszany pół na pół z wodą  (niekoniecznie)
Umyć jabłka. W miseczce zmieszać sok z cytryny z wodą (ok. 1/2 łyżki soku i 1/2 łyżki wody na jabłko). Blachę lub kratkę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Jabłko pokroić w poprzek na plastry o grubości mniej więcej 0,5 cm. Zanurzyć (lub posmarować np. pędzelkiem kuchennym) w soku z wodą. Ułożyć jedną warstwą na blasze z papierem. Piekarnik nastawić na 60 -70 stopni (ja włączam termoobieg - szybciej schną. W tym przypadku bez termoobiegu temperatura powinna być taka sama). Włożyć jabłka do piekarnika. Suszyć ok. 8 - 10 godzin.  Przechowywać w suchym miejscu. 


Nie mam płóciennego worka. Wkładam owoce do puszek i wynoszę do spiżarni. Moczenie w soku z cytryną ma zapobiec ciemnieniu jabłek, które się szybko utleniają. Można spokojnie tę czynność pominąć, aczkolwiek jabłka wtedy wyglądają wg. mnie mniej ładnie.
 
Podobnie można suszyć śliwki (suszyłam węgierki) i morele. Należy tylko pominąć etap moczenia w cytrynowym soku. Owoce trzeba umyć, osuszyć, przekroić na pół, wyjąć pestkę i rozłożyć skórką do dołu na papierze do pieczenia. Temperatura suszenia jest taka sama, tylko czas jest wyraźnie dłuższy niż w przypadku jabłek. Owoce są gotowe, gdy są suche, ale jeszcze elastyczne.


Suszone owoce są dobre przez parę miesięcy, a nawet parę lat (niestety jedne śliwki mi się przeleżały gdzieś w kątku, cały czas były dobre) - lepiej zjeść je jednak szybciej. I co najważniejsze nie ma w nich siarki, konserwantów ani żadnych innych niefajnych dodatków. Jak nachodzi mnie ochota na cukierka, to sobię żuję delektując się smakiem. Bajka. Moja najmłodsza też je lubi. Szkoda, że nie widzi ich wyższości nad słodyczami.

Można też suszyć oczywiście w suszarce do owoców, warzyw i grzybów.  Tylko trzeba ją mieć.


Słodkie jabłuszka Domowy Wyrób

środa, 26 września 2012

Ciasto z jabłkami dla alergika a feminizm.

Tak coś siebie podejrzewam, że jestem feministką. Utwierdziła mnie jeszcze w tym przekonaniu Perfekcyjna Pani Domu. Nie to, żebym oglądała programy z jej udziałem. Nie używam telewizji i nie zamierzam tego zmieniać. Ale trąbią tak o jej "mądrościach życiowych" wypowiadanych na wizji, że i do mnie doszło. 
Biorąc pod uwagę, że sprzątanie mnie zwyczajnie nudzi i zrobię wszystko, żeby tego nie robić, to jestem feministką na pewno. Jeszcze bardziej chyba nie lubię zdawać egzaminów i uczyć się do nich. Jak któryś mnie spotykał w życiu (a wykształcona jakoś jestem, trochę ich musiałam zdać - Czyżbym zrobiła to, żeby stać się na pewno tą feministką? ;) ), to sprzątałam aż furczało. Tylko żeby odwlec chwilę przygotowywania się. Nie jestem przekonana, że to pozytywnie wpływało na moje wyniki. Z drugiej strony nie było tak źle. Czyszczenie szpar szczoteczką do zębów sobie darowywałam i trochę czasu mi na naukę zostawało. Bo uczyć się fajnych rzeczy to ja nawet lubię ;).
Jak myślicie? Mając do wyboru zmierzenie się z wyzwaniem wymyślenia czegoś jesiennego dla alergika i posprzątanie - co wybrałam? 
Tak, tak, sprzątanie nie ucieknie. Niestety. 
Za to my paśliśmy z przyjemnością brzuchy zajadając pyszne ciasto (zaskakująco dobre wyszło) i oglądając rodzinnie film przyrodniczy o pustyniach. Fajnie było :).


Ciasto z jabłkami dla alergika

składniki na tortownicę o średnicy 19 - 22 cm:
  • 3 spore niezbyt słodkie jabłka (ok. 600 g)
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 i 1/2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 4 i 1/2 łyżki zimnej wody
  • 1 szklanka mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki prosa (kaszy jaglanej - surowej)
  • polewa:
    • 60 g margaryny
    • 1 i 1/2 łyżki wody
    • 1/3 szklanki cukru
    • 2 łyżki zbożowej kawy instant (używam Inki)
Jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić w dużą kostkę. Włożyć do sporej miski i zasypać cukrem. Przykryć. Wstawić do lodówki na co najmniej 1 i 1/2 godziny (można też na całą noc). Jabłka mają puścić sok.
Piekarnik rozgrzać do 175 stopni (z termoobiegiem - bez do 190). Tortownicę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą.
Wyjąć jabłka z lodówki. Mąkę ziemniaczaną rozmieszać w wodzie. Dolać do jabłek i wymieszać. Dodać mąkę z proszkiem i mieszając dodać proso. Przełożyć do tortownicy, wyrównać. Piec ok. 50 - 60 minut, aż góra będzie wyraźnie upieczona. Wyjąć na kratkę. Nie wyjmować z tortownicy.
Przygotować polewę. Wszystkie składniki rozpuścić w garnku i doprowadzić do zagotowania. Od tego momentu gotować mieszając przez 5 minut (czas jest ważny, ma lekko bulgotać - ja to robię z minutnikiem). Wylać na wierzch ciasta. Wystudzić.


Ciasto z jabłkami dla alergika, to zmodyfikowane nasze ulubione. Wyszło nadspodziewanie smacznie. Podzieliło mi nawet rodzinę. Na szczęście tylko w opiniach na jego temat. Otóż nie zostało roztrzygnięte jednoznacznie, które jest lepsze. I co? Teraz jestem w kropce, które piec :D.


Sprzątanie mnie dogania. Czuję jego oddech na plecach :(. Nawet się zastanawiałam nad posiadaniem żony niefeministki. Tylko przez chwilę. Wizja, gdy będzie mnie gonić ścierką, gdy znowu nie położę czegoś na miejsce, nakruszę i nie zetrę, nie wyrzucę moich ukochanych bardzo potrzebnych przydasiów, które mają tendencję do przybywania bardzo mnie przeraziła. Szczególnie to ostatnie. A tak naprawdę bardzo lubię kobiety. Cenię je. Zazdroszczę tym, które potrafią utrzymywać porządek. Podziwiam je. Też bym tak chciała. Moja wizja zaś, to jakieś obrzydliwe, nieprawdziwe stereotypy.
Szukam sprzątaniowej grupy wsparcia!


Przepis na ciasto z jabłkami dołączam do akcji i bardzo dziękuję Mamie Alergika za dostarczenie mi pretekstu do prób i ciastowej twórczości.

Słodkie jabłuszka

poniedziałek, 24 września 2012

Na okrągło - ciasto z jabłkami.

Uwielbiam okrągłe stoły. Naprawdę. Właśnie sobie to uświadomiłam, jednocześnie konstatując, że praktycznie takiego nie mam.
Kiedyś miałam. Duży, stary, solidny, zniszczony. Miał swój charakter. Mam wrażenie, że nas jednoczył. Miał magiczną właściwość: każdy z siedzących przy nim widział i słyszał bez trudu wszystkich innych.
Lubiłam go. Lubiłam przy nim siedzieć. Lubiłam, gdy przychodzili znajomi i spędzaliśmy miło czas. Właściwie mieścili się przy nim wszyscy. Nawet jak trzeba było się rozsunąć dostawiając kolejne siedziska. Jego średnica była na tyle duża, że co najwyżej należało tylko bardziej wyciągnąć rękę, by sięgnąć po herbatę.
Koleje losu sprawiły, że już go u mnie nie ma. I nie będzie. Troszkę za nim tęsknię. 
A może nie za nim, tylko za tamtymi spotkaniami, wpadaniem bez zapowiedzi, ich atmosferą i nastrojem? 

Na spotkania z przyjaciółmi, na jesienne pluchy, na leniwe pogaduchy: ciasto z jabłkami. Nasze ulubione.


Ciasto z jabłkami

składniki na tortownicę o średnicy 26 - 28 cm:
  • 6 (ok. 1200 g) niezbyt słodkich, dużych jabłek
  • 1 szklanka cukru
  • 3 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki (2 spore garście) rodzynek
  • 3/4 szklanki (2 spore garście) połamanych orzechów włoskich
  • masło i bułka tarta do wysmarowania tortownicy
  • polewa:
    • 80 g masła
    • 1/2 szklanki cukru
    • 2 łyżki wody
    • 3 łyżki kakao (lub kawy Inki)
    • garść wiórków kokosowych do posypania
Jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić w dużą kostkę. Włożyć do sporej miski i zasypać cukrem. Przykryć. Wstawić do lodówki na co najmniej 1 i 1/2 godziny (można też na całą noc). Jabłka mają puścić sok.
Piekarnik rozgrzać do 175 stopni (z termoobiegiem - bez do 190). Tortownicę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą.
Wyjąć jabłka, wbić jajka i wymieszać. Dodać mąkę z proszkiem i mieszając dodać bakalie. Przełożyć do tortownicy, wyrównać. Piec ok. 50 - 60 minut, aż góra będzie wyraźnie upieczona. Wyjąć na kratkę. Nie wyjmować z tortownicy.
Przygotować polewę. Wszystkie składniki (oprócz wiórków) rozpuścić w garnku i doprowadzić do zagotowania. Od tego momentu gotować mieszając przez 5 minut (czas jest ważny, ma lekko bulgotać - ja to robię z minutnikiem). Wylać na wierzch ciasta, posypać wiórkami. Wystudzić.

W tym cieście ważna jest kolejność dodawania składników. Niech Wam nie przyjdzie do głowy pomieszać mąkę z jajkami i bakaliami, a potem dodać do jabłek. Porażka gwarantowana. Albo co najmniej spore kłopoty ;).

Przyznam się Wam po cichu, że nie znoszę przepisów o tytułach z imieniem. "Szarlotka Krychy" mnie odrzuca. Najprawdopodobniej ktoś dostał przepis od rzeczonej Krychy i posłał go w świat. Ratunku!
Kiedyś znalazłam na jakimś blogu rogaliki babci Rózi. I jakoś tak, ku mojemu zdziwieniu stwierdziłam, że to mi pasuje. Nawet sobie zanotowałam. Może dlatego, że w starym rodzinnym zeszycie znajduję przepisy cioci Rózi? Rogaliki czekają gdzieś jeszcze  na zrobienie...
Dla nas jest to ciasto z jabłkami babci Tosi. I tak zapewne pozostanie. Bo to od niej nauczyliśmy się je robić...



Słodkie jabłuszka

wtorek, 11 września 2012

Najłatwiejsza na świecie szarlotka

Olek Grotowski i Małgorzata Zwierzchowska śpiewali kiedyś piosenkę o staruszkach, którzy ujrzeli listek przywiędły i blady i od razu pomyśleli o jesieni. O tym, że zrobi się zimno, że trzeba będzie z kufra wyjąć futro, że nie ma na to rady. 
Piosenka zrobiła karierę w kręgach turystycznych. Była śpiewana przy ogniskach. Od początku czułam do niej sentyment. Rozczulali mnie staruszkowie, z kufra futro, a najbardziej chyba zakończenie opowiadające, że wszystko to działo się w sierpniu, że pogoda była prześliczna, że inni cieszyli się latem. 
Wrzesień to też przecież lato. A ja się cieszę kolorami jesieni. Fioletem oberżyn, czerwienią pomidorów i papryk, pomarańczowymi dyniami, żółtymi patisonami. Barwami jabłek, gruszek i śliwek. Grzeję się w łagodniejszym już słońcu i jestem zachwycona. To moja ulubiona pora roku. 


Tylko ta piosenka i chwila zadumy... Czyżbym się coraz bardziej zbliżała do myślenia staruszków, skoro kolorowe owoce i warzywa kojarzą mi się z ciepłą, miłą jesienią, a nie późnym latem?

Nic to. Robię pyszną szarlotkę. Najłatwiejszą pod słońcem. Też mi się kojarzy z jesienią...



Szarlotka sypana
składniki:
  • 1 kg kwaśnych jabłek (np. antonówek)
  • 1 szklanka mąki orkiszowej razowej
  • 1 szklanka cukru dark muscowado
  • 1 szklanka bułki tartej (można zastąpić kaszą manną)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 kostka (200 g) masła
Piekarnik nagrzać do temperatury 170 stopni (z termoobiem, jak go nie ma, to do 180).
To ciasto to właściwie wysypywanie warstw. Mają być mniej więcej równomierne. To znaczy mieć równą grubość na całej powierzchni.
W misce wymieszać mąkę, cukier, bułkę i proszek do pieczenia. Tortownicę (o średnicy 24 cm) wysmarować masłem. Wsypać połowę mieszaniny.
Jabłka umyć, obrać, zetrzeć na tarce. Rozłożyć połowę w tortownicy, posypać łyżeczką cynamonu. Rozłożyć drugą połowę jabłek, posypać resztą cynamonu. Wsypać resztę suchych składników. Masło pokroić na plasterki i rozłożyć na wierzchu.
Wstawić do rozgrzanego piekarnika. Piec godzinę i 10 minut. Jeśli góra zacznie się za mocno rumienić - przykryć folią aluminiową.
Piekę na dolnym poziomie.


Szarlotka ta w wersji z mąką razową i cukrem dark muscowado jest mało słodka. Pyszna na ciepło z lodami waniliowymi lub z bitą śmietną. Na zimno też świetnie smakuje.


To stary przepis. Podpatrzyłam go u mamy mojego męża. Tylko ze "zwykłą" mąką i "zwykłym" cukrem. Tej wersji już bym nie określiła jako mało słodkiej. Choć pewnie zależy to też od kwaśności jabłek.

Ach, jeszcze jedno. Jeśli nie macie naprawdę szczelnej tortownicy, to warto w piekarniku postawić ją na folii aluminiowej. Rozpuszczające się masło potrafi wyciekać i się palić.

Z dziećmi i dla dzieci Słodkie jabłuszka


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...