Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Magiczna nalewka czarownic

Przygotowuje się do nocy Kupały. Nie, nie robi wianka z ziół, nie wstawia do niego świeczki i nie zamierza puszczać na wodę. Jeszcze nie. Nie w tym roku. Jeszcze mąż może zaczekać. Aż spotka tego, w którym się zakocha. Aż będzie pewna, że to ten...
A może już tego męża ma? Tego, który ją kocha nad życie. I szanuje. On wie, że w tę noc nie jest dla niego...
Przygotowuje się do nocy Kupały. Gromadzi korzenie, słodki miód. Spirytus.
Idzie się kąpać. Zanurza do wody z pianą. Wszak to noc wody. 
Wkłada na gołe ciało suknię. Tę ulubioną, powłóczystą, delikatnie ją otulającą. W ogrodzie blask księżyca. Wszak to także jego noc.
Idzie zebrać orzechy. Zielone. Płaczące ciemnym sokiem, który trudno zmyć. Dorodne. To noc urodzaju.
W swojej kuchni zapala świeczkę. Noc ognia. Miękki płomień uprzytulnia mrok. Jest bezpiecznie i miło. Będzie nalewka. Magiczna nalewka czarownic. Ta, która ją robi, wie. Jest w niej mądrość. Dobra mądrość. Źli ludzie mówią o takich wiedźma, czarownica. Ale nie myślmy o złych ludziach, którzy boją się nalewek i ziół, a jeszcze bardziej kobiet je robiących.
Już. Trzeba odstawić słój na okno. Rano zajrzy do niego słońce. Wszak to także jego noc.


Magiczna nalewka czarownic

składniki:
  • 13 zielonych orzechów
  • 10 ml miodu
  • 10 g cukru (może być biały, może być trzcinowy)
  • 2 laski cynamonu
  • 0,25 gałki muszkatołowej
  • 0,5 l spirytusu
  • 0,25 l wódki
Orzechy umyć i pokroić w plastry (albo w inne nieduże kawałki). Koniecznie w rękawiczkach, strasznie brudzą. Wrzucić je do słoja. Dodać cynamon, startą gałkę i miód. Zalać wymieszanym spirytusem z wódką. Zamknąć, odstawić w nasłonecznionym miejscu na 6 tygodni. Co parę dni wstrząsać słojem, by miód się rozpuścił. Po tym czasie zlać nalewkę wyrzucając orzechy.
Zagotować cukier w małej ilości wody. Gdy ostygnie, przecedzić przez sitko wyłożone gazą. Wlać do nalewki. Odstawić na kolejne 6 tygodni.
Przecedzić powstałą nalewkę starając się, by osad się do niej nie dostał. Wlać najlepiej do ciemnych butelek. Odstawić na co najmniej 3 miesiące (w ciemne miejsce, w tej chwili nalewka nie lubi już słońca).



Nalewka zrobiona. To nie do końca prawda, że ta noc nie jest dla męża. Wszak to noc płodności, radości i miłości. Zrzuca sukienkę, wślizguje się do wygrzanego łóżka. Nalewkę będą próbować później... ;)


To oczywiście opowieść, bajka. Wymyślona. Jak w wielu opowieściach, trochę prawdziwych rzeczy w niej jest. Nie trzeba jej robić dokładnie w noc Kupały czy w noc świętojańską. Jednak dzięki nazwie i nawiązujecemu do niej zaleceniu, żeby właśnie w tę noc robić nalewkę, łatwiej zapamiętać, że orzechy są właśnie teraz najlepsze. Już spore, ale w środku jeszcze nie zdrewniałe, dają się pokroić. Taki stan trwa parę tygodni. W moich okolicach w tym roku właściwie jeszcze są za małe, myślę, że można z tydzień lub dwa poczekać. Ale już o nich pamiętam, bo wszak to magiczna nalewka czarownic związana z nocą świętojańską ;). Kiedyś robiłam tę nalewkę w połowie lipca i jeszcze dało się pokroić orzechy, choć przyszło mi to z trudem. Nalewka wyszła jak zwykle bardzo dobra, problem był tylko z krojeniem.
13 też się kojarzy z czarownicami, prawda? Myślę, że stąd ta liczba orzechów. Nie robimy lekarstwa (choć akurat ta nalewka, jak każda z orzechów włoskich, świetnie się sprawdza w dolegliwościach żołądkowych), nie trzeba się jej sztywno trzymać. 12 dużych czy 14 małych będzie też dobrą ilością.
Dobra jest z miodem lipowym, dobra z gryczanym. Myślę, że z innym też wyszła by pyszna. 
3 miesiące może się przedłużyć. Jak długo stoi (tylko koniecznie w ciemnym miejscu), robi się jeszcze lepsza. 

Przepis znalazłam bardzo dawno (z kilkanaście lat temu) na jakimś forum. Teraz już nie jestem w stanie go znaleźć. Pewnie nawet nie było do końca kulinarne. Wypróbowałam i powtarzam. Przepis jest tego wart.


niedziela, 18 maja 2014

Ciasto jaglane z rabarbarem - bez glutenu, jajek i nabiału



Są ludzie i są parapety, mawia moja najstarsza córka. I coś w tym jest. Czasami ktoś, o którym myślę, że jest fajny, miły, dobry, zachowuje się tak, że aż mnie zatyka ze zdziwienia, że tak można. No i okazuje się, że nie ludź, a parapet. I co z tym zrobić? Przejąć się? Szkoda nerwów. Potraktować "siłom i godnościom osobistom"? Tak lepiej. Tylko, żeby naprawdę, żeby w środku czuć, że nie boli, a nie tylko pokazywać, że wszystko w porządku. 
A żeby w środku nie bolało, to trzeba mieć gdzie ładować akumulatory. Mieć grono, na które można liczyć. Z którym beczkę soli się zjadło i o którym wiadomo, że jak naprawdę coś się stanie, to nie zostanie się samemu. Nawet jeśli w zaganianiu codziennym nie ma czasu na częste kontakty, spotkania. 
Mam to szczęście, że w moim życiu są ludzie ważni dla mnie i mi życzliwi. Tak to czuję i dobrze mi z tym. I nawet, jak ktoś zachowuje się, jak parapet, to bardzo się tym nie przejmuję :). 
Klaudyna ogłosiła akcję "Kasza jaglana na słodko". Już myślałam, że się nie wyrobię, mimo że miałam pomysł i składniki. I wtedy okazało się, że jedna z osób, która jest dla mnie ważna (i która na pewno nie jest parapetem) nie powinna jeść glutenu. No a poza tym dziś Światowy Dzień Pieczenia Wprawdzie te wszystkie dni czegoś, to jakaś hucpa, ale... upieczenie czegoś dla ważnej osoby, to fajna rzecz. Specjalnie dla Asi:



 Ciasto jaglane z rabarbarem

składniki na tortownicę o średnicy 24 cm:
  • ciasto:
    • 1,5 szklanki kaszy jaglanej
    • 0,5 szklanki + 9 łyżek cukru trzcinowego demerara (czyli 260 ml)
    • 0,5 szklanki mąki kukurydzianej
    • 5 łyżek mąki ziemniaczanej
    • 1 kg rabarbaru
    • 0,5 łyżeczki mielonego kardamonu
    • 0,25 łyżeczki mielonego cynamonu
    • 80 g masła + do wysmarowania tortownicy (lub margaryny bezmlecznej)
  • sos:
    • 150 ml jogurtu naturalnego
    • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
    • 0,25 łyżeczki mielonego kardamonu
    • szczypta mielonego cynamonu
Ugotować 1 szklankę kaszy jaglanej (do garnka wlać trochę oleju, wsypać 1 szklankę kaszy, chwilę poprażyć mieszając, zalać 2 szklankami wrzątku, wsypać dużą szczyptę soli, przykryć i na małym ogniu gotować 20 minut). Zostawić do ostygnięcia.
Tortownicę wysmarować tłuszczem.
Piekarnik rozgrzać do 170°C (z termoobiegiem) lub 180°C  (bez).
Ugotowaną kaszę wymieszać z 0,5 szklanki surowej, 0,5 szklanki mąki kukurydzianej, 0,5 szklanki cukru trzcinowego i 3 łyżkami mąki ziemniaczanej. 3,5 szklanki powstałej mieszaniny zmiksować (nie musi być bardzo dokładnie) i wyłożyć nią dno tortownicy. Wyrównać.
Rabarbar umyć, odciąć liście i obrać. Pokroić na 2-3 mm plasterki. Wymieszać z 2 łyżkami mąki ziemniaczanej, 6 łyżkami cukru, 0,5 łyżeczki kardamonu i 0,25 łyżeczki cynamonu. Ułożyć w tortownicy. Posypać pozostałą (niezmieloną) częścią kaszy z dodatkami. Całość posypać 3 łyżkami cukru. Masło (lub margarynę) pokroić na plasterki i ułożyć na wierzchu ciasta. Piec 40 minut, potem odkryć i piec aż wierzch się przyrumieni (trwa to ok. 20 - 30 minut). Studzić na kratce (przed wyjęciem z tortownicy odczekać co najmniej 10 - 15 minut).
W czasie pieczenia przygotować sos: jogurt wymieszać z cukrem z wanilią, kardamonem i cynamonem.
Ciasto można podawać ciepłe lub letnie. Pyszne samo i z jogurtowym sosem.


Użyłam masła, bo my możemy je jeść. Jednak, gdy nie jest dozwolony nabiał w żadnej postaci, można je zastąpić margaryną bezmleczną.
1 szklanka surowej kaszy, to po ugotowaniu ok. 4 szklanki.
Opracowując przepis wzorowałam się na przepisie na szarlotkę jaglaną Olgi Smile.


”kasza
Rabarbalove

poniedziałek, 12 maja 2014

Lody cynamonowe

A mi się marzy... Nie, wcale nie kurna chata. Marzy mi się czasami knajpka. Którą posiadam, prowadzę, mam stałych bywalców, do pogaduszek, do smakowania, do atmosfery. Marzenia z gatunku idyllicznych. Jest miło, sympatycznie, bez kłopotów. Słowem samo się kręci. 
W tej knajpce panuje ATMOSFERA przez duże ATMO. Wszystko wychodzi. Lody cynamonowe będące jednym z jej przebojów nigdy się nie ważą. Stoją sobie w pojemnikach i czekają (krótko) na nabywców, którzy porywają je ze sobą i lecą radośnie na spotkanie z kochaną osobą. W słońcu. Gdy fruwają motyle.  A gdy pada deszcz, między jego kroplami. Lub pod wesołym parasolem. 
Kto powiedział, że lodów nie można jeść w deszczu? 
Lub że gdy pada deszcz, to nie ma motyli?


Lody cynamonowe

składniki:
  • 500 ml mleka
  • 125 g cukru
  • 6 żółtek
  • laski cynamonu o wadze ok. 20 g
W sporej misce ubić żółtka z 1/3 cukru. Do garnka wlać mleko, włożyć laski cynamonu, wsypać 2/3 cukru. Wymieszać, zagotować. Wlać powoli do żółtek cały czas mieszając trzepaczką. Powstałą masę przelać z powrotem do garnka. Podgrzać mieszając drewnianą łyżką lub szpatułką, aż krem zacznie ją lekko oblepiać, a gdy przejedzie się po nim palcem, powinien się całkiem zmywać z łyżki. Natychmiast odstawić, wystudzić, wstawić do lodówki na 12h. Wyjąć laski cynamonu. Ukręcić lody.

Lody można kręcić w maszynie do lodów (polecam) lub przygotowaną masę wstawić np. w metalowej misce do zamrażalnika i co godzinę wyjmować i miksować. Po 4-5 godzinach powinny być gotowe. Ten zamrażalnik i miksowanie znam z teorii, nie wypróbowałam.



Lody z przepisu pana Roux. Są świetne. Mocno cynamonowe. Niestety czasami podczas robienia się ważą. Inaczej mówiąc odskakują. Jako krem byłyby już stracone. Cóż, jest we mnie sknera. Gdy pierwszy raz tak się stało, uznałam, że jednak spróbuję je dokończyć zamiast od razu wylewać. Okazało się, że w lodach tego zważenia nie czuć i nie widać. Jakby co, to tego nie napisałam i moje lody zawsze są perfekcyjne. Nawet przed ukręceniem :).


Tym razem lody zrobiła i pięknie ozdobiła Ola, która narysowała, jak wiązać mięso i dzięki której istnieje napis TARZYNKOWO na górze strony. I która kreatywnie robi mnóstwo wspaniałych rzeczy.


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Ciasto z gruszkami dla alergika.

Ciasto z gruszkami w grudniu? Komuś się coś pomyliło? Wychodzi, że mnie. Że jestem koszmarnie spóźniona, tak ze dwa miesiące. Niedawno kończyłam pakować do słoików ukochaną przez nas marmoladę gruszkową... Strasznie to stresujące, bo można nie zdążyć na święta i co? Przepadną? Dzieci by mi chyba tego nie darowały...
Z tymi gruszkami wcale tak bardzo zapóźniona nie jestem. Dalej u mnie na bazarze pewna pani sprzedaje pyszne konferencje w bardzo przyjemnej cenie. W "100 smakołykach alergika" jest ciasto. Przepiękne, z kawą, z bardzo intrygująco zapieczonymi gruszkami. Kusiło mnie, kusiło. I mimo mojego totalnego tegorocznego spóźnienia, upiekłam. 


Ciasto z gruszkami

składniki na formę o wymiarach ok. 23,5 x 13,3 x 7 cm:
  • 4-5 gruszek (u mnie 10, ale naprawdę małych)
  • syrop:
    • 3/4 litra wody
    • 200 g cukru
  • ciasto:
    • 300 g mąki pszennej
    • 140 g cukru
    • 60 g rozpuszczonej margaryny bezmlecznej lub klarowanego masła (użyłam masła)
    • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
    • 1 łyżeczka sody
    • 240 ml wody lub mleka roślinnego (nie ryżowego) - u mnie zwykłe mleko
    • 20 ml likieru gruszkowego (opcjonalnie) - użyłam 10 ml ekstraktu waniliowego
    • 1 łyżeczka cynamonu
    • 1/2 łyżeczki mielonej kawy
    • 1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
    • 1/4 łyżeczki mielonego imbiru
    • tłuszcz do wysmarowania formy
    • bułka tarta do wysypania formy (o niej zapomniałam - ciasto i tak pięknie odeszło)
Gruszki umyć i obrać. W garnku wymieszać składniki syropu, włożyć owoce, doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu 15 minut. Wyjąć gruszki i odstawić aż trochę przestygną.
Piekarnik rozgrzać do 170 stopni (z termoobiegiem, jeśli bez - należy temperaturę zwiększyć do 190 stopni)
Formę natłuścić i wysypać tartą bułką.  Składniki ciasta zmiksować na gładką masę. Masę przełożyć do formy (nie powinna sięgać wyżej niż do połowy wysokości - sporo rośnie). Do ciasta wcisnąć gruszki zachowując odstępy między owocami.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 35 - 40 minut. Patyczek włożony do ciasta (trzeba uważać, żeby nie trafić w gruszkę), powinien być suchy. Studzić na kratce.
Szkoda mi było wylać syropu po gotowaniu gruszek i pomieszałam go z 3/4 litra wody lekko gazowanej. Wyszedł całkiem smaczny napój. Jeszcze lepszy z dodatkiem soku z cytryny.

 
Ciasto mi nie wyszło tak widowiskowo, jak autorce. Pewnie dlatego, że miałam małe gruszki, które tylko trochę wystawały nad poziom ciasta, a że sporo wyrosło, to schowały się całe. Wyszło smaczne, jednak niestety kawy w nim nie czuć (szkoda, liczyłam że połączenie smaku kawy i gruszek będzie obłędne - swoją drogą naiwnie, 1/2 łyżeczki kawy, to mało). Cynamon, kardamon i imbir kojarzą mi się rozgrzewająco - pasują do deszczowej pogody, której teraz dostatek. Gorąca kawa lub herbata z kawałkiem ciasta z gruszkami, w wersji dla dorosłych polanym ajerkoniakiem - niebo w gębie.


poniedziałek, 14 października 2013

Ciastka z jabłkami i cynamonem

Jesienny sezon na jabłka. Antonówki, kosztele, szara reneta. Kwaskowate, aromatyczne, świetne we wszelkiego rodzaju wypiekach. Pysznych szarlotkach. Ale nie tylko. Też w ciasteczkach.
Lubię je. Wyjmuję masło, by zmiękło. Odważam, odmierzam, przygotowuję resztę składników. A potem tylko po kolei dorzucam do misy miksera. Fajnie. Kopczyki ciasta na blachę, piekarnik, posypać cukrem pudrem i... no niestety, trzeba poczekać, by nie poparzyć palców i języków.
Jabłko i cynamon. Lubię ten duet...szczególnie w towarzystwie herbaty.


Ciastka z jabłkami i cynamonem

składniki:
  • 4 średnie jabłka (ok. 550 g)
  • 250 g masła
  • 125 g cukru
  • 400 g mąki pszennej
  • 4 jajka
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżki cukru waniliowego 
  • cukier puder do posypania
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (jeśli z termoobiegiem, gdy bez niego - do 200 stopni).
Jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić w nie za dużą kostkę. Przełożyć do miski, zasypać 1 łyżką cukru waniliowego i 1łyżeczką cynamonu.
W misce utrzeć masło. Dodać po łyżce cukier pomieszany z 1 łyżką cukru waniliowego i 1 łyżeczką cynamonu. Następnie stopniowo jajka. Dalej ucierając  dodać partiami mąkę. Wymieszać z jabłkami pokrojonymi w kostkę.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Nakładać łyżką kopczyki ciasta o wysokości 1-1,5 cm  zachowując odstępy (ciastka trochę się rozpływają podczas pieczenia). Bardzo wygodnie jest posłużyć się małą gałkownicą do lodów. Piec 20 minut. Studzić na kratce. Można posypać cukrem pudrem.


Ciasteczka są najlepsze tego samego dnia, aczkolwiek można je przechowywać przez parę dni np. w puszce. Wcale nie wymagają kwaśnych jabłek. Dobre są też z innymi gatunkami, nie tylko z tymi wymienionymi na górze. Tylko jeśli użyje się słodkich jabłek, to przed posypaniem cukrem pudrem warto sprawdzić, czy nie są wystarczająco słodkie.
Mi wyszły 3 blachy ciasteczek, ale ich ilość zależy od tego, jak duże kopczyki się robi.

Przepis znaleziony na cincin. Piekę je od lat i bardzo nam smakują.

Jabłko z cynamonem

sobota, 28 września 2013

Kalina i dżem

"Kwitnie już kalina, strumyk płynie w dal.
Pokochałam chłopca, w sercu smutek, żal.
Chłopca pokochałam, na zmartwienie swe. 
Wyznać mu nie mogę, brak mi szczerych słów.

On o tajemnicy nic nie wiedział mej.
Że dziewczyna kocha, uczuć nie znał jej.
Już kalina liście pogubiła swe, 
a dziewczęca miłość nie przechodzi, nie.

A dziewczęca miłość rośnie z każdym dniem.
Jakże to powiedzieć, jakże zdradzić się?
Chodzę wciąż nie wiedząc, jak to zrobić mam.
Miły mój najdroższy, domyśl że się sam"

Lata szczenięce, licealne, buzujące emocje, oczarowania przechodzące szybciutko, a czasem smutno trwające, bo uczuciem darzyłam raczej swoje wyobrażenie chłopca niż jego samego. Nieopierzona kobiecość i nieopierzone miłości. Sierpnie spędzane na obozie z żeńską drużyną, babskie przyjaźnie zawierane na lata, wspólnota, czas bezpiecznego dorastania. Miałyśmy taki zwyczaj, że gdy któraś się zakochała - ogromnie, ale na chwilę, nie do końca poważnie, a może po prostu to uczucie było za duże, by mu jednak trochę nie ująć z powagi, a może za bardzo rozpierające, by nie ogłosić go światu - to śpiewała na ognisku "Kalinę". Zamiast najdroższy powinna zaśpiewać imię, ale rzadko która to robiła. A potem było mnóstwo śmiechu, dopytywania kto to, zgadywania. Ot, dziewczęce zabawy. Lubiłam tę piosenkę, trzepoty serducha, ten czas. Do tej pory kalina mi się miło kojarzy.

Z pięknymi czerwonymi koralami upięknia brzegi jezior i rzek. Dojrzewa we wrześniu i wtedy należy ją zbierać, bo ptaki ją też lubią i później już nie ma owoców. Gdy gdzieś zostaną - nie psują się szybko, ale wysychają. Dla ludzi surowa jest trująca. Nie bardzo, nikt od niej nie umarł, tylko zdarzył mu się podrażniony układ trawienny. Jednak, gdy się ją pogotuje 10 - 20 minut, trucizna znika. 


Kalinowy dżem

składniki:
  • 0,5 kg owoców kaliny
  • 1,5 szklanki wody
  • 0,75 szklanki cukru
  • 2 łyżki pektyny (można pominąć, ale wtedy dżem będzie dość rzadki)
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • skórka z połowy pomarańczy
Owoce kaliny umyć. Włożyć do garnka, zalać zimną wodą. Włożyć cienko obraną lub startą skórkę z pomarańczy. Gotować 20 minut. Lekko wystudzić, przetrzeć przez sito (kawałki skórki odrzucić. Zagotować. Pektynę wymieszać z cukrem i cynamonem. Wsypać do przetartych owoców energicznie mieszając, aż się rozpuści. Pogotować 3-5 minut. Wkładać do gorących słoików. Pasteryzować 20 minut.

Użyłam suszonej skórki pomarańczowej, którą pracowicie ususzyłam, gdy miałam ekologiczne, niepryskane pomarańcze. O tej porze roku raczej są niedostępne. Myślę, że gdybym jej nie miała, to bym ją po prostu pominęła, a dżem i tak wyszedłby dobry.
Wzorowałam się na przepisie z książki Łukasza Łuczaja "Dzika kuchnia". Jak zwykle zmniejszyłam ilość cukru - przed włożeniem do słoików można spróbować i ewentualnie dosłodzić ewidentnie kwaskowaty dżem. Dodałam cynamon, który bardzo fajnie współgra ze smakiem i aromatem kaliny.


Z kaliną wiąże mi się jeszcze jedno wspomnienie. Za czasów Związku Radzieckiego byliśmy w górach na Ukrainie. Było pięknie. Jednak, gdy schodziliśmy do miasteczek, to szaro i smutnie. Zaszliśmy do kawiarni czy restauracji i tylko ja chciałam herbatę. Dogadać się nie mogłam, "czaj" jakoś do końca nie był zrozumiały. Wreszcie dostałam filiżankę z kwaśnym, czerwonym napojem z paroma czerwonymi jagodami. Kalinową herbatkę. Smaczna była i zupełnie nie wiem dlaczego mocno utkwiła mi w pamięci. Może dlatego, żebym wreszcie odnalazła wrześniowe drzewo z czerwonymi owocami rosnące nad wodą?


Jeszcze jedno: "Kalina" to ludowa piosenka. Z prostą mądrością i tęskną melodią. Niestety nie wiem, z jakiego regionu pochodzi. W ogóle kalina często pojawia się w słowach piosenek. 

Kalina koralowa wygląda bardzo malowniczo, jest smaczna, ale ma też właściwości lecznicze.

poniedziałek, 23 września 2013

Bawarskie ciasto z jabłkami i serem

Byliśmy z małżonem gdzieś. W sumie nieważne gdzie, ale w serwisie internetowym znaleźliśmy miejsce, gdzie spaliśmy i chcieliśmy zostawić opinię. Mieliśmy do wyboru wpisać ją jako: młoda para, starsza para, rodzina z dziećmi. Ekstra. Dzieci zostawiliśmy w domu, czasem dobrze jest do siebie trochę zatęsknić. To co wybrać: starsza czy młoda para? Młoda to jest moja córka, a starsza moja mama (choć jak dla mnie wcale się nie wydaje). Ja dokładnie po środku. Co wybrać, co wybrać? 
Szliśmy w dzień powszedni trzymając się za ręce. No i sensacja. Ktoś znajomy nas zobaczył. Fajna sensacja, ciepła, ale jednak zdziwienie. Bo jak to? Po tylu latach razem można iść trzymając się za ręce? No jeszcze ostatecznie na starość uchodzi, na emeryturze. Wtedy się mówi: o jaka malownicza para, jak oni potrafili zachować do siebie ciepłe uczucia. Ale w pogoni życia, miotając się między pracą a dziećmi, tak mieć czas i chęć na trzymanie się za ręce?????
Zdarza nam się. Lubimy. Na szczęście nie za często, więc i rutyną i nudą się nie staje.
Tak samo rutyną nie są pieczone przeze mnie ciasta. Nie u nas niedzielne placki, o nie. Gdyby był taki zwyczaj, to moja figura za bardzo zbliżałaby się do figury (niestety tylko matematycznie) idealnej - kuli. Jednak czasami przychodzi chęć. Przemożna. I wtedy piekę. I jest pysznie.


Bawarskie ciasto z jabłkami i serem.


składniki na tortownicę o średnicy 24 cm:
  • spód:
    • 100 g masła + do wysmarowania formy
    • 1 szklanka mąki pszennej 
    • 4 łyżki cukru
    • 1 łyżka cukru waniliowego
  • warstwa serowa:
    • 200 g twarogu
    • 2 jajka
    • 3,5 łyżki cukru
    • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • wierzch jabłkowy:
    • 4 naprawdę kwaśne jabłka (antonówki, kosztele)
    • 4 łyżki cukru
    • 1 łyżeczka cynamonu
    • garść płatków migdałowych do posypania
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (piekę z termoobiegiem, bez niego trzeba zwiększyć temperaturę do 190 stopni).
Wysmarować tortownicę. Mąką i cukier posiekać z masłem (można to robić nożami na stolnicy, można w malakserze). Wsypać powstałe okruszki do formy i wylepić dno i ścianki do wysokości ok. 1 cm. Podpiec przez 10 minut (nie musi się przyrumienić). Lekko wystudzić.
Jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić na cieniutkie plasterki. Wymieszać z cukrem pomieszanym z cynamonem.
Ser zmiksować z jajkami i cukrem (robię to w malakserze). Wylać na podpieczony spód. Na nim ułożyć plasterki jabłek. Posypać płatkami migdałowymi. 
Piec ok. 40 - 50 minut. Jeśli jabłka zaczną się za bardzo przypiekać, przykryć folią aluminiową.



Bawarskie ciasto z jabłkami i serem można jeść na gorąco, na ciepło i po wystudzeniu. Sama nie wiem, która wersja mi najbardziej smakuje. Chyba ta po wyjęciu z pieca, gdy nie można się doczekać i parzy palce. Wszystkie jednak są godne polecenia.
Używam sera białego półtłustego. W przepisie Bajaderki jest 225 g, ale w zależności od tego w jakim opakowaniu kupię, daję 200 g (i 3,5 łyżki cukru) albo 250 g (i 4 łyżki cukru). Obie wersje wychodzą smaczne.
Czasem pomijam płatki migdałowe i też jest pysznie. 
Przepis podpatrzony u Bajaderki. To mówi samo za siebie :).



Jabłko z cynamonem

czwartek, 1 listopada 2012

1 listopada - Wszystkich Świętych. I rogaliki dyniowe z cynamonem.

Podobno... 
Danuta Rinn spraszała znajomych i urządzała przyjęcia 1 listopada. Imieninowe. Skoro wszystkich świętych, to i Danuty :D. Wszystkich Świętych to radosne święto. Ma przypominać nam o bliskich, którzy poszli do nieba, którym już dobrze, bez problemów dnia codziennego, bez smutków i bólu. Tylko jak odczuwać radość i szczęście nie mając porównań do chwil kiedy smutno i źle?

 Niedawno umarły Magda Prokopowicz i Joanna Sałyga. Przez lata zarażały optymizmem, humorem, siłą. Obie ciężko chore chorowały świadomie i ogłaszały światu, że rak to nie wyrok, że nie należy się poddawać, siadać w kącie i dołować. Zarażać smutkiem i beznadzieją. 
Były nadzieją. Moją też. 

Nie wierzę w stwierdzenia, że ludzie cieszą się, że zachorowali, bo życie im się zmieniło, stało pełniejsze, nabrało barw i odcieni. Że zatrzymali bezsensowny pęd. Sądzę, że każdy, kto zachorował i zostałby postawiony przed wyborem, czy wymazać jego chorobę gumką myszką i jej by nie było, to powiedziałby, że tak, z miłą chęcią. Wierzę, że wygrywają Ci, którzy potrafią żyć z chorobą. Z jej świadomością, dolegliwościami. Potrafią radzić sobie ze strachem i smutkiem. Potrafią kochać i być kochanym. Korzystać z chwili. Jednej, drugiej, dziesiątej.
Tego uczyły swoim życiem Magda i Joanna. Za to jestem im wdzięczna.


Zatrzymajmy się, uśmiechnijmy do bliskich, nie pędźmy. Pójdźmy na spacer. Pogłaszczmy psa, przytulmy kota. Much na szczęście już nie ma i nie trzeba przeżywać dylematów, czy zabić, czy nadać musze imię i mieć z tym problem. 
Siądźmy z herbatą i ciasteczkami. W miłym gronie. Powspominajmy tych, którzy już są w niebie. Pośmiejmy się. Nawet przez łzy. Świat wtedy staje się piękniejszy. 


U nas rożki dyniowe z cukrem i cynamonem. Do niektórych włożyłam kawałki czekolady...

Rogaliki dyniowe z cynamonem

składniki na 24 rogaliki:
  • 250 g mąki pszennej + do podsypywania (użyłam poznańską 500)
  • 125 g zimnego masła
  • 250 g dyni (obranej i bez pestek)
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
  • ew. gorzka czekolada
Dynię  zetrzeć na drobnej tarce.
Mąkę wysypać na stolnicę. Dodać pokrojone na kawałki masło. Posiekać nożem do otrzymania "kaszy". Dodać dynię. Zagnieść szybko ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię i wstawić na godzinę (można dłużej) do lodówki. 
Można również włożyć do malaksera mąkę z masłem, posiekać, dodać dynię i malakserować aż zacznie się tworzyć kula. Zawinąć ją w folię i włożyć do lodówki.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (z termoobiegiem, bez do 190).
Cukier wymieszać z cynamonem.
Schłodzone ciasto podzielić na trzy części. Z każdej rozwałkować koło o wymiarach 26 - 28 cm. Ciasto trochę się klei, podczas wałkowania wymaga podsypywania mąką. Posypać cukrem z cynamonem, wgnieść trochę ręką. Pokroić ostrym nożem na 8 części. Wyjdą mniej więcej trójkąty. Każdy zwijać poczynając od krótszego boku w rulonik. Powstałe rogaliki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub silikonem. Piec w ciepłym piekarniku ok. 12 - 15 minut. Upieczone ciasteczka są wyraźnie ciemniejsze niż surowe. 
Można też włożyć do każdego rogalika (przed zwinięciem) dwie kosteczki gorzkiej czekolady.




A jutro pójdźmy na cmentarz. Zapalmy światełko. W Dzień Zaduszny. Dzień Zmarłych... Podumajmy...



Rogaliki dyniowe, rogate wypieki biorą udział w akcji. I w dyniowym festiwalu Bei:




Tylko jak zachoruję i umrę, to co ja powiem tym, co mnie kochają? Jak zostawię dzieci, skoro nawet umieranie kotu to świństwo? Nad tym płaczę. To wydaje mi się najtrudniejsze...
 Generalnie jednak staram się o tym nie myśleć. W myśl zasady: pomartwię się, jak już to przyjdzie, na zapas nie będę :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...