wtorek, 12 czerwca 2012

Jogurt - domowa mleczarnia produkuje.

  Jest zdrowy. Tylko niekoniecznie ten ze sklepu z mnóstwem dodatków. Jeśli już, to naturalny.
Jest smaczny. Lubię go jeść. Zazwyczaj z czymś mieszam.
Większość jogurtów jest pakowana do plastikowych opakowań. Podchodzę do nich z pewną taką nieśmiałością. Wolę szklane słoiki, butelki. Może jestem starej daty, może przeraża mnie ilość śmieci, jaką produkujemy.


Kiedyś dawno temu brałam garnek do gotowania mleka. Taki, do którego nalewało się do zewnętrznej komory wody, a do środka mleko. Stawiałam na kuchni i gotowałam. Nic z niego nie kipiało, miał gwizdek, który oznajmiał, kiedy teoretycznie już się zagotowało. No tak, ale mi chodziło również o zagęszczenie. Wyjmowałam gwizdek i na maleńkim ogniu trzymałam garnek, aż mleko straciło ok. 10% objętości. Potem czekałam aż wystygnie. Powinno mieć 43 - 45 stopni. Najłatwiej to zmierzyć termometrem kuchennym, którego nie miałam. Wsadzałam palec (czysty ;) ) i sprawdzałam, czy jest mocno ciepłe, ale nie parzy. Ratunku, to nie było bardzo higieniczne. Mniej więcej taką temperaturę należy utrzymać przez cały czas robienia jogurtu. 
Kiedy już osiągnęłam odpowiednią temperaturę mleka, to brałam kubeczek jogurtu, mieszałam z nim i wszystko wlewałam albo do termosu na jedzenie albo do słoika. Koc, poduszki, opatulałam pojemnik. Czekał ok. 8-10 godzin i... w środku był jogurt.
Wtedy próbowaliśmy go jadać z dżemem i jakoś to nie było to, co tygrysy lubią najbardziej. Przestałam go robić...
Potem okazało się, że jemy coraz więcej jogurtów naturalnych. Ponadto alergolog moich dzieci zaczęła sugerować, że obecność mleka w proszku (niektórzy producenci dodają je już po fermentacji by jogurt zagęścić), nie jest dla nich dobry. Poza tym te plastikowe opakowania - są doniesienia, że nie są najlepsze dla naszego zdrowia. Wierzyć, nie wierzyć, unikać można.
Nie mam już garnka do gotowania mleka. Gdzieś go oddałam, bo wydawał mi się niepotrzebny. Trudno. Gdy chcę gęstszy jogurt, to do ciepłego mleka dosypuję granulowanego w proszku. Ulega ono potem fermentacji razem z całą mieszaniną. Nie jest to konieczne, jogurt też świetnie udaje się bez niego.


Domowy jogurt
składniki:
  • 1 litr mleka  
  • 6 łyżek mleka w proszku granulowanego (niekoniecznie, można też zmienić jego ilość)  
  • 150 ml jogurtu naturalnego (bez żelatyny i tym podobnych dodatków)    
Zagrzać mleko do temperatury ok. 43 - 45 stopni. Ewentualnie dodać mleko w proszku. Dodać jogurt. Dobrze wymieszać. Robię to trzepaczką rózgową.
Przelać do słoika i zawinąć w koc, przykryć poduszkami, opatulić by było ciepło. Można też wlać do słoiczków i wstawić do jogurtownicy.
Odczekać 8 - 10 godzin. Nie zaglądać, nie sprawdzać, nie niepokoić. Poradzi sobie lepiej bez naszej ingerencji.
Wyjąć z opatuleń lub jogurtownicy (w jogurtownicy słoiczki powinny stać bez pokrywek, teraz należy je założyć), chwilę potrzymać na blacie, aż jogurt będzie można włożyć do lodówki. Schłodzić.


Czasami odzywa się we mnie ciocia-dobra rada :). Teraz też to zrobiła i męczyła mnie, żebym koniecznie napisała, że:
  • Jest metoda na uzyskanie mleka w temp. 43 - 45 stopni bez termometru i palca w środku. Połowę należy wstawić do lodówki - musi być zimne. Drugą połowę trzeba zagotować. Po wymieszaniu obu uzyskuje się mleko o pożądanej temperaturze.
  • Pierwszy jogurt do dodania trzeba kupić. Przy kolejnym robieniu można skorzystać z własnej produkcji.
  • Nie jest ważne jakiego mleka się użyje. Jogurt wychodzi praktycznie z każdego (tłustego, chudego, krowiego, koziego, sojowego). Podobno, sama robiłam tylko z krowiego (tłustego i chudego).
  • Nie jest też ważne jakiego typu mleka się użyje. Prosto od krowy, pasteryzowanego, UHT.  Jogurt wyjdzie z każdego. Mleko prosto od krowy (jeśli nie mamy pewności, że na pewno zostało uzyskane w sposób czysty) dobrze jest zagotować i wystudzić. Zapobiegnie to rozwojowi złych bakterii.
  • Różnica między robieniem pod kocem i poduszkami a w jogurtownicy jest taka, że przy pomocy tej drugiej mamy już poporcjowany jogurt w małych słoiczkach. Druga różnica, że jogurtownicę trzeba mieć.
  • To 150 ml jogurtu na litr mleka to pewnie za dużo. Można dać mniej. Z tej proporcji wychodzi - sprawdziłam. Mam jogurtownicę na osiem słoiczków i dodaję 150 ml jogurtu do 1,250 l mleka. Też się udaje. 
  • Niektórzy twierdzą, że przy robieniu w jogurtownicy nie trzeba podgrzewać mleka, wystarczy wlać do słoiczków, dodać do każdego łyżkę jogurtu, wymieszać i już. Coś mi kiedyś nie wyszło, wolę jednak podgrzać wcześniej mleko.
  • Jeśli jogurt wychodzi za kwaśny, to znaczy, że za długo zachodziła fermentacja. Należy ją skrócić. Włożenie jogurtu do lodówki (czyli oziębienie) ją przerywa.
  • Jogurt przechowywany w lodówce wytrzymuje do 5 dni. Potem zaczyna się robić za kwaśny.
  • Gdy chcemy otrzymać gęstszy jogurt, to trzeba pozwolić mu dłużej fermentować - ale nie za długo, bo będzie niesmaczny.
  • Z tego co wiem (mogę się oczywiście mylić), to jogurty typu bałkańskiego otrzymuje się przelewając jogurt na sitko wyłożone gazą i pozwalając mu odciekać przez dobę. Szkoda tylko serwatki. Przy robieniu serów ucieka do niej wapń i wiele dobrych składników. Pewnie z jogurtem jest podobnie. Jak już koniecznie chcę mieć bardzo gęsty jogurt i pozwalam mu odcieknąć, to serwatki używam do pieczenia chleba zamiast wody. 
  • Gdy taki odciekający jogurt potrzyma się dłużej w gazie - tak ze trzy dni - powstaje pyszny serek jogurtowy.Tylko trzeba go postawić na ten czas w lodówce, żeby się nie zepsuł.
  • Jeśli jogurt nie chce się zrobić, to może oznaczać, że mleko było za gorące i zabiło kultury bakterii.

Poza wszystkim innym domowe robienie jogurtu pozwala oszczędzić pieniądze. Jeśli jecie go  sporo, to jest to już kwota zauważalna.W skali roku ;). Albo dłuższej ;). Mimo wszystko piechotą nie chodzi :D.
 Wiem, bo policzyliśmy, że jogurtownica nam się dość szybko zwróci. (Liczyliśmy nie tylko ile kosztowała, ale też uwzględniliśmy, że żre prąd i on kosztuje. Na szczęście niewiele. Oczywiście uwzględniliśmy też koszty składników.) 


15 komentarzy:

  1. Ja robię czasami jogurt w domu, ale raczej tylko gdy zrobię wcześniej jakieś 'mleko' roślinne - najbardziej mi smakuje na migdałowym :D
    Nie jestem weganką, więc normalnie do ciepłego DIY mleka migdałowego dodaję trochę zwykłego jogurtu naturalny kupnego i zostawiam w spokoju do fermentacji.
    Wychodzi dość rzadki (ale to pewnie można regulować ilością wody używanej do produkcji mleka migdałowego), ale jest meeega pyszny, słodkawo-kwaśny o wyraźnej migdałowej nucie.
    Polecam :D
    Ps. Zazdroszczę tej jogurtownicy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka szkoda, że jestem koszmarnie uczulona na migdały :(. Zachęciłaś mnie do jogurtu o migdałowej nucie - tak smacznie go opisałaś. Trudno, będę musiała obejść się wyobrażeniami.

      Usuń
  2. fajna instrukcja:) również robię jogurt w domu - właściwie, odkąd zaczęłam, to tylko taki jem. Jest o niebo smaczniejszy niż ten ze sklepu - fermentuję go min, 24 h w jogurtownicy (ale nie więcej niż 30 h, bo to już nie byłby jogurt:)), aby był gęsty i pozbawiony laktozy. Serek z odsączonego jogurtu jest r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-y (nigdy nie kupiłam tak mega delikatnego i smacznego serka), pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę fermentujesz 24 h? I nie wychodzi za kwaśny? Mi przy 10 wydawał się już mniej smaczny i za bardzo kwaśny. Może trochę inne kultury wmieszałam niż Ty (czyli jogurt innego producenta).
      Serek z odsączonego jogurtu też bardzo lubię ;)

      Usuń
  3. Fantastycznie że Ci się chce! Pomysł na własny jogurt bez plastiku z szklanych "opakowaniach" super. A i też byłam zdeklarowanym fanem garnków na mleko. Nie wiem gdzie one wszystkie poginęły.

    OdpowiedzUsuń
  4. od dawna chodzi za mną jogurtownica...

    OdpowiedzUsuń
  5. Robiłam już kilka razy. Chyba się uzależniamy od jogurtu. Tzn. ja się uzależniam, bo Aguti już dawno nie mogła się bez niego obejść. ;) A kupny mi nie służył. Tylko trzymam w cieple około 12 godzin - wtedy jest idealny.
    Dzięki za dokładny instruktaż! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co. Cieszę się, że Ci smakuje i nie szkodzi. Jogurt sam w sobie jest świetny, ale ten kupny z dodatkami jak widać nie do końca.

      Usuń
  6. Najlepsza instrukcja "obsługi jogurtu" jaka znam! Uczcie się od Tarzynki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszo, tak mi pisz. Moje ego grzeje się w miłych Twoich słowach :). A tak serio: cieszę się, że Ci się moja instrukcja podoba. Jogurt robiony w opisany wyżej sposób naprawdę wychodzi. Jest u nas w domu praktycznie cały czas. A u Ciebie? Robisz jogurt?

      Usuń
    2. Namiętnie! I ser i jogurt. Raz w tygodniu, z mleka wiejskiego krowiego, czasem z dodatkiem koziego. Ten ostatni metodą "pierzynową" lub "piecową". Od kiedy mieszkam na wsi, mam fioła na punkcie "wyrobów własnych" Chleb, masło, wędliny. "Zdrowo-domowo" to taki mój nowy, sposób na życie (wyjątkiem jest maggi!) Podobno to normalne u wieśniaków neofitów. Z czasem ma przejść. Zobaczymy. Póki co, raczej wsiąkam w swoją nową rzeczywistość. I bardzo to lubię.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    3. Też mi się marzy wieś. I tylko trochę odwagi brak. Pewnie też do tego, by zrewolucjonizować życie moich dzieci. No i nie mam pomysłu, z czego na tej wsi bym żyła. Bo raczej nie z uprawy roślin, jakoś nie widzę u siebie do tego talentu. Zazdraszczam Ci wiejskiego, krowiego mleka. I koziego. Robienia serów i masła. Też dużo sama robię, a wiejskim neofitą nie jestem. Może jeszcze nie jestem :).

      Usuń
  7. a jogurt na diecie bezmlecznej da sie zrobić w tym sprzęcie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie robiłam, ale sądzę, że jak najbardziej. Trzeba mieć tylko na start bakterie jogurtowe (widziałam w sklepach dla piwowarów, nie używałam) albo bezmleczny jogurt (nie wiem, czy taki można kupić). No i użyć mleka bezmlecznego. Ktoś pisał wcześniej w komentarzu, że robi jogurt z mleka migdałowego i jest pyszny.

      Usuń
  8. Dlaczego słoiczki w jogurtownicy mają być bez pokrywek?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...